IRONMAN FINLAND Z METĄ NIEMAL W LESIE

Po moim starcie w kolejnych zawodach IRONMAN dawno już opadł kurz ale emocje po nim są wciąż żywe.
Mogę z czystym przekonaniem powiedzieć, że ostatnie zawody to mój największy sukces w amatorskiej karierze triathlonowej. Natomiast czy był to tym samym najlepszy mój start w życiu ? Tego już nie jestem taki pewien. Na taki występ jeszcze czekam . Chociaż podobno takie zawody nigdy się nie zdarzają. Pożyjemy zobaczymy.
Oczywiście pierwsze miejsce w kategorii wiekowej w międzynarodowych zawodach i pod logiem IM to coś bardzo wyjątkowego i ten fakt bardzo doceniam. Nikt i nic nie zabierze mi satysfakcji oraz uczucia kiedy wbiegałem na metę a spiker krzycząc słynne hasło „YOU ARE AN IRONMAN” dodał, że jestem pierwszy w AG 45-49. Wchodząc a nie wbiegając na metę miałem pełen spokój, ponieważ podczas maratonu jeszcze powiększyłem swoją przewagę i mogłem celebrować oraz napawać się swoim zwycięstwem przechodząc cały czerwony dywan marszem. Tym samym była okazja aby przybijać piątki z kibicami unoszą palec do góry wraz z moim numerem startowym w geście triumfu.
Foto.

Dlaczego kierunek Finlandia ?
To dość długa historia ale postaram się być syntetyczny i nie rozwlekać.
Ten start był tak naprawdę „zaplanowany” na sezon 2021. Dlaczego zaplanowany wziąłem w cudzysłów? Dlatego, ponieważ wpisowe na te zawody wygrałem niespodziewania w jednej z po startowych ankiet, którą organizator zawodów IM przesyła uczestnikom aby móc wyrazić swoją opinię o organizacji, wrażeniach z samych zawodów oraz o samym miejscu startu.
To była dla mnie ogromna niespodzianka gdyż w nagrodę mogłem wybrać sobie start na zawodach IM gdziekolwiek w Europie. Padło więc na Finlandię.

Co mną kierowało ? Pewnie to, że nigdy tam nie byłem? Kwestia logistyki nie wydawała się dość skomplikowana. Startowałem rok wcześniej w Estonii w IM Tallin i bardzo sobie chwalę te zawody więc pomyślałem, że Estończycy to pół Skandynawowie więc i Finowie na pewno spiszą się tak samo a może nawet lepiej. Przed IM w Finlandii na sezon 2021 miałem zaplanowany już start w IM Lanzarote o którym zawsze marzyłem ale potrzebowałem odpowiedniego doświadczenia aby rzucić się na ten podobno najcięższy IRONMAN na świecie. O zawodach na Kanarach pisałem już na swoim blogu. Link podsyłam poniżej: https://endutrition.pl/wydarzenia/im-lanzarote-2021-mieszanka-uczuc/
Tak się złożyło, że na Lanzarote zdobyłem wymarzonego slota na Hawaje i tym samym udział w mistrzostwach Świata IRONMAN w październiku 2021. Jak większość z czytelników wie, te zawody koniec, końców zostały przeniesione na luty 2022 a ostatecznie przesunięte ponownie z powodu COVID -19 na oryginalny i historyczny termin październik 2022. Po zdobyciu slota ta Finlandia zupełnie mi nie pasowała, dlatego, że wówczas byłem już skupiony na pozyskiwaniu środków finansowych i planowaniu podroży na Hawaje więc poprosiłem organizatora o przesuniecie mojego startu o rok. Tak się też stało. IM przesunął bez problemy mój start i tak wiec zamiast w 2021 wystartowałem w IRONMAN FINLAND 13 sierpnia 2022 roku w drugiej edycji tych zawodów.
Wcześniej zrobiłem mały reaserch tego miejsca a bardzo pomogła mi w tym transmisja TV przeprowadzone z inauguracyjnego startu rok wcześniej. Wówczas na trasie w Kuopio- Tahko poza amatorami walczyły panie PRO o tytuł mistrzyni Europy IM. Zawody w śród kobiet wygrała wówczas Laura Filipp. Z transmisji wiedziałem, że to nie będzie trasa na bicie PB (rekordów życiowych) ale miałem nadzieję na bardzo dobry wynik i dobre przetarcie przed Hawajami. Byłem świadomy, że zawody będą rozgrywać się w zupełnie innych warunkach klimatycznych. Co prawda w dniu startu mieliśmy piękną słoneczna pogodę i pond 24C ale jak to się ma do morderczego gorąca i dużej wilgotności, która czeka mnie na Hawajach? Dlatego w żaden sposób nie da się porównywać startu w Finlandii do startu na Kona. Jestem raczej bardzo ostrożny do wyciągania zbyt pochopnych wniosków z udanych zawodów. Natomiast psychicznie taki wynik a tym bardziej zwycięstwo w AG bardzo buduje i mnie cieszy. Szczególnie satysfakcjonuje moja samodzielna metodologicznie i konsekwentnie wykonywana praca od niemal 8 lat, która przynosi namacalne efekty i mimo upływającego wieku mój stały sportowy progres.
Może niektórym wydawać się to niemal dziwne ale zawody w Finlandii potraktował jako mój start A czyli priorytetowy w 2022r. natomiast na Kona na Hawaje postanowiłem po prostu spełnić swoje marzenie i nie nastawiać się na konkretny cel (wynik) tak aby nie wrócić przypadkiem rozczarowanym.
Ok. zanim przejdę do relacji i kilku danych z samego startu to przedtem dla zainteresowanych opiszę trochę wrażenia z samej Finlandii.
Spodziewałem się niemal tego co zobaczyłem. Czyli mówiąc krótko Finlandia mnie nie rozczarowała.
To oczywiście bardzo zielony kraj z głównymi ośrodkami miejskimi jak stolica kraju Helsinki, której nie da się ominąć, ponieważ albo przypłyniemy do niej promem albo wylądujemy na lotnisku w Helsinkach. Ja wraz z Sylwią przypłynęliśmy promem z Tallina. Bardzo milo wspominamy ten bardzo komfortowy środek transportu. Na takim promie jest wszystko co potrzeba i przez raptem 3h podroży człowiek nie jest w stanie obejść wszystkiego co tam czeka na podróżnych. Po drodze zawitaliśmy na nocleg do Lahti stolicy skoków narciarskich z 3 pięknymi obiektami – skoczniami narciarskimi oraz stadionem sportów zimowych. Z ciekawostek to miałem okazję przejechać się na rowerze TT kawałek po trasie przyszłorocznych MŚ IM 70.3 i powiem szczerze, że rower na mistrzostwach do łatwych nie będzie należał. Finlandia poza lasami to także a może przede wszystkim kraina pięknych jezior. Mijając auta na bardzo mało zatłoczonych autostradach rzuca się w oczy, że Finowi nie worzą na bagażnikach rowerów ale ciągną raczej na przyczepkach swój sprzęt pływający. Nie ma się co dziwić skoro połowa kraju to jeziora.

W samym Kuopio byliśmy tylko przejazdem natomiast miejsce startu IM Finland jest w Tahko to region Kuopio oddalony od miasta o 40km na północ. To miasteczko to taki można powiedzieć polski Zieleniec. Klimatyczne ze stokami narciarskimi i całą bazą noclegową przygotowaną głównie pod sporty zimowe a wszystko otoczone dwoma dużymi jeziorami. Urokliwe miejsce latem bardzo słabo zaludnione i przez to tworzy jeszcze bardziej przyjazny i milszy klimat. Tu właśnie był start oraz meta IM Finland.
Foto

Teraz trochę o skandynawskich cenach ale ostatnio to i w naszym kraju tak wszystko podrożało, że ceny w Finlandii nie robią one już aż takiego wrażenia. Piwo 0,4l- 7 €, Pizza -16€. Nocleg na polu campingowym -60€. Jedynie paliwo w moim przypadku benzyna której cena 2.20€/L ugięła mi nogi
Dla zainteresowanych trochę o przebiegu samych zawodów, poniżej.
O rutynie przed startowej nie będę się rozwodził bo każdy ma swoją lepszą czy gorszą.
Mój start wypadał o godzinie 7:20 rano czyli bardzo przyzwoicie. Pobudka o 5:00 i śniadanie 2h przed startem w zupełności wystarczyły. Start było oddalony o 15 min piechotą od miejsca noclegowego więc super. Warunki atmosferyczne niemal idealne. Słońce już z samego rana temperatura wody 18C, natomiast powietrza około 20C rano. W południe jak i po południu podczas całych zawodów 24C.

Etap pływacki oceniam bardzo pozytywnie. Może sam początek trochę ciężki kiedy mimo rolling startu i tak zrobiła się mała pralka, która ‘ wirowała” mniej więcej do pierwszej boi. Inaczej jak to bywało ze mną wcześniej tym razem prawie 3km przepłynąłem w grupie. Niestety po wpłynięciu pod most kilu moich rywali postanowiło popłynąć nieco na ukos a ja będąc przekonanym, że to nie będzie optymalnie dobra linia starałem się płynąc prosto i w rezultacie tej decyzji po prostu ich zgubiłem. W wyniku czego ostatnie 800m przez ten taktyczny błąd pokonywałem sam. Wiadomo, że płynąć w nogach może i nie po linii prostej ale straciłbym pewnie mniej sił. Trudno nauczka na przyszłość. Czas pływania 1:02:05
T1 sprawnie i bez większych problemów może jedynie worek mógłbym szybciej spakować i odwiesić na swoje miejsce?
Etap kolarski. Na rowerze wyjątkowo czułem się bardzo spokojny. Wyjątkowo nie chodzi tu o dyspozycję ale inne kwestie jak bezpieczeństwo i nieprzewidywane sytuacje, które na tym etapie potrafią czasem popsuć plany i założenia przedstartowe. Wiedziałem mniej więcej jak wygląda trasa. Cześć jej wcześniej udało mi się przejechać podczas rekonesansu rowerem oraz samochodem. Trudnością w Finlandii są tzw. przegibki czyli lekko nachylone długie podjazdy do 3- 4% a zaraz po nich zjazdy na których osiąga się prędkość sporo powyżej 60km/h. Niestety ta prędkość nie pozwala nam „wdrapać” się ponownie na kolejny podjazd bez zrzucenia z dużej na małą tarczę. Możemy oczywiście próbować każda taką hopkę wjechać z dużej płyty stając np. w korbach ale przy dystansie 180km każdy „zapiek” w nogach odczujemy z pewnością podczas maratonu i takie ubijanie „kapusty” oraz jazda +-50W powyżej planu spowoduje, że zapłacimy dużą cenę podczas biegu.
Odżywianie przebiegło bardzo dobrze wszystko co było zaplanowane zostało skonsumowane. Nowością którą wprowadziłem było zjedzenia niemal zaraz po przejechaniu 5km naleśnika z masłem orzechowym oraz bananem. Wcześniej czekałem z pokarmem stałym nieco dłużeją ale teraz nie czułem po pływaniu jakiś niepokojących sygnałów z jelit więc takie drugie śniadanie weszło mi bardzo gładki. Szkoda, że nie było jak spożyć jeszcze małej czarnej Cała reszta suplementacji wcześniej była przetrenowana podczas długich treningów Więcej info na temat odżywiania podczas startu na dystansie długim zamieściłem na swojej grupie na FB Nutrition to IRONMAN.
W głowie poza ustalonymi watami miałem cel pojechać rower poniżej 5h> niestety wietrzne warunki nie pozwoliły mi na to. Pomimo, że bike split oszacował, że powonieniem przy średniej mocy 218W NP pojechać w 4:55h. Mniej więcej 40 km przed końcem czyli na 140km przestałem walczyć o rozmienienie tych 5h i jechałem już swoje. Jak się okazało to była bardzo dobra decyzja. Średnie wartość generowanej mocy to 218W. Przy prędkości 36km /h. Przewyższenia na trasie 1230m. Poza tym chciałem regularnie pic, jeść oraz ładować w siebie około 90g węgli na godzinę i zejść z roweru w miarę świeży oraz „wypoczęty” a tym samym gotowy na ostatni etap TRI czyli bieg.
Czas roweru 5:0628
Bieg ( marathon ). Jakie miałeś założenia na biegu?
Szybka strefa T2 i bieganie od początku równo i spokojnie w tempie mojego pomiaru mocy 288W przez cały dystans maratonu. Zacząłem jak zwykle ciut za mocno ale to było spowodowane podbiegami jakie były na pierwszych kilometrach trasy.
W ogóle tak jak rower miałem w miarę zmonitorowany tak trasa biegowa mnie zaskoczyła. Nie do końca byłem świadomy, że prawie 1/3 maratonu wiedzie przez las i po drogach szutrowych gdzie jest spora liczna zbiegów na których moje karbonowe podeszwy w runningach wyginały się na wszystkie strony i po 2 pętlach czułem już, że palce oraz stopy są poobcierane. Między innymi dlatego jak ognia unikałem wszelkich kurtyn wodnych tak aby nie zmoczyć za mocno butów co spowodowałaby jeszcze większe obtarcia a tym samym ból. Trasę biegową przed zawodami tylko przeszedłem spacerem i w większości po asfalcie dlatego te leśne drogi mnie nieco zaskoczyły ale nie wyprowadziły z równowagi bo bardzo lubię biegać w takich warunkach. Natomiast w innym obuwiu. Odżywianie przebiegało w sumie ok. Biegłem ze swoim małym bidonem w którym miałem rozpuszczone gele Maurten a po wybiegnięciu ze strefy łyknąłem jeszcze 200ml elektrolitów. Na każdej strefie iso i woda a po 24km gel + cofeina, mniej więcej co 30 min. Teraz mogę powiedzieć, że bieg był pod kontrola ale wówczas wszystko działo się tak szybko, że niczego nie byłem pewien. Emocji co nie miara, ponieważ po opuszczeniu T2 biegłem cały czas ze świadomością, że w Kat M45 jestem na pieszej pozycji !

Czas marathonu 3:30:35
To zwycięstwo zawdzięczam oczywiście sobie ale moja Sylwia odegrała tu bardzo ważna rolę i dedykuję właśnie jej tą wygraną. Co każdą pętlę podawała mi przewagę nad zawodnikami którzy rzucili się za mną w pogoń i w konsekwencji na ostatniej pętli byłem pewny, że jeśli nic się nieoczekiwanego nie stanie to dotrę do mety i wygram kategorią.
Uczycie minięcia linii mety w takich okolicznościach jest bezcenne i nie zapomniane go końca życia. Prawie 11 lat mojej przygody z triathlonem i obecnie czuję, że jestem w życiowej formie. Dziękuję wszystkim którzy stanęli na mojej sportowej drodze i dołożyli cegiełkę abym mógł przeżyć takie chwile.
IRONMAN FINLAND 1st AG 45-49. Overall 22. Finish time: 9:45:45
Szczególnie tobie Sylwia nie tylko za doping i informacje na trasie ale ze wszystko co było do tej chwili …

Czas na Hawaje i kolejną przygodę
Allez.
Comments are currently closed.